Mydła marsylskie są wytwarzane są ręcznie w niewielkich manufakturach we francuskiej Prowansji. Procesu produkcji pilnują specjalnie wyuczeni rzemieślnicy maitres savonniers. Nie jest to produkcja masowa, dlatego zarówno zastosowane składniki jak i produkt ostateczny są najwyższej jakości, która jest ściśle kontrolowana. Aby mydło mogło nazywać się marsylskim musi zawierać co najmniej 72% naturalnych olejów roślinnych. Jest ono hipoalergiczne i może być stosowane także u noworodków. Jest bardzo delikatne, nie wysusza skóry. Mogę się pod tym podpisać obiema rękami! Myjemy z moim Łukaszem mydłem marsylskim od dwóch lat dłonie oraz twarz na co dzień i nie mamy żadnych problemów skórnych. Mycie tym mydłem poprawiło też stan atopowej cery Łukasza - już dawno pożegnał się z łuszczeniem i zaczerwienieniem skóry na policzkach :). Do tego przy takim codziennym używaniu do mycia rąk i twarzy (ręce kilka razy dziennie, twarz raz lub dwa) mydło wystarcza na ponad dwa miesiące! Jest meeega wydajne. Mama Łukasza, która dostała od nas takie mydełko, nie mogła się nadziwić. "Co to za mydło, które się pieni i myje, a wystarcza na miesiąc" - mówiła. U nich mydła używały 3 osoby i do mycia całego ciała - zwykłe mydło kończyło się po 3-4 dniach. Wychodzi więc na to, że mimo ceny 8 zł za takie mydełko marsylskie, która kiedyś (zanim spróbowałam) wydawała mi się dość wysoka, mydło to bardziej się opłaca niż zwykłe Luksje czy inne Dove z drogerii, a korzyści w postaci fantastycznego naturalnego składu i cudownych właściwości są nieporównywalne :D.
Do zdjęć użyłam mydełka o zapachu mimozy.Upadło mi przed robieniem zdjęć i się wgniotło :(.
Mydła marsylskie kupicie w sklepie Atelier Natury --> KLIK!
A Wy mieliście okazję używać mydełek marsylskich? A może macie swoich innych ulubieńców? :)
Bardzo lubię mydełka marsylskie
OdpowiedzUsuńJa też :)
UsuńNie miałam okazji jeszcze spróbować, ale z Twojego opisu, wydaje się być doskonałe. No i ten wygląd :)
OdpowiedzUsuńDla mnie to naprawdę są mydełka doskonałe - pięknie pachną, dobrze się pienią, nie wysuszają i są wydajne :) nic dodać, nic ująć!
UsuńZapach mimozy ?? :o♥
OdpowiedzUsuńHodowałam kiedyś mimozki ale nie wąchałam ich nigdy :D hihi
W ofercie mydeł marsylskich firmy Le Chatelard jest mnóstwo ciekawych zapachów :)
Usuńjeszcze marsylskich nie używałam, ale mam ostatnio manię na mydełka więc zapewne i te do mnie trafią <3
OdpowiedzUsuńZachęcam, bo warto!
UsuńJeszcze nie miałam okazji, bo jak usiadłam kiedyś przes komputerem chcąc zamówić to dostałam oczopląsu z powodu ich ogromnego wyboru, ale na pewno się zdecyduję niedługo na jakieś :-))
OdpowiedzUsuńFakt, wybór jest trudny spośród takiej rozmaitości barw i zapachów :D
UsuńPosiadam ale jeszcze nie używałam. Dwa mydełka czekają na swoją kolej ;)
OdpowiedzUsuńDaj znać, jak wypadną testy!
Usuńno jakoś nie mogę się przekonać do mydeł w codziennej pielęgnacji chociaż w ofercie jest sporo dobrego, ciekawi mnie szczególnie mydełko marsylskie płatki róży ;) mój facet tez ma problemy ze skórą, co prawda nie ma AZS ale keratosis pilaris, rozumiem że te mydełka też natłuszczają skórę?
OdpowiedzUsuńJa natłuszczenia jako takiego nie zauważyłam, natomiast na pewno zauważyłam brak wysuszenia :) Pewnie jest lekkie natłuszczenie, wzmocnienie tej lipidowej ochrony naskórka, bo mydełka są wykonane z olejów roślinnych, ale nie pozostawiają tłustej warstwy.
UsuńUwielbiam takie mydełka :)
OdpowiedzUsuńSą świetne, to prawda :)
UsuńNigdy jeszcze żadnego nie miałam :)
OdpowiedzUsuńNo to koniecznie musisz spróbować :)
Usuńpierwsze słyszę o tych mydełkach :)
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś o nich nie słyszałam i wyczytałam na jakimś blogu...a potem żyliśmy razem długo i szczęśliwie :D
UsuńNie miałam jeszcze, ale słyszałam dużo dobrego :)
OdpowiedzUsuńTo warto spróbować :)
UsuńUwielbiam takie cudne mydełka! <3 :)
OdpowiedzUsuń<3 :)
UsuńNie używałam jeszcze mydełek marsylskich. Przymierzam się w końcu do zakupu takowego i wypróbowania.
OdpowiedzUsuńwyglądają pięknie :)
OdpowiedzUsuńMam dwa mydła marsylskie ale jeszcze ich nie używałam, właściwie to leżą w szafce gdzieś zapomniane, muszę wziąć jedno w obrót :)
OdpowiedzUsuńSzkoda że w UK nie odkryłam jeszcze takich sklepików :(
OdpowiedzUsuń